Alina Pienkowska
POLSKA

Hołdowała zasadzie: ludzie pomagają ludziom

Porozumienia sierpniowe

14 sierpnia 1980 roku robotnicy Stoczni Gdańskiej im. Lenina przerwali pracę. Żądali przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz, Andrzeja Kołodzieja i Lecha Wałęsy – pracowników stoczni zwolnionych za działalność w konspiracyjnych Wolnych Związkach Zawodowych. Domagali się też zbudowania pomnika ofiar dokonanej przez władze PRL masakry robotników z grudnia 1970 r., podwyżki płac, przyznania dodatku drożyźnianego, wyrównania dodatków rodzinnych do wysokości, w jakiej otrzymuje je milicja, oraz zagwarantowania bezpieczeństwa strajkującym.

Po wstępnym porozumieniu z dyrekcją Lech Wałęsa ogłosił jednak strajk okupacyjny – protestujący uniemożliwili funkcjonowanie zakładów. Powstały dwa Międzyzakładowe Komitety Strajkowe, w Szczecinie i w Gdańsku, które skupiały po kilkaset fabryk. Protest narastał, władze powołały więc komisje rządowe, które przybyły negocjować ze strajkującymi.

Negocjacje trwały dwa tygodnie. 30 i 31 sierpnia 1980 r., podpisano porozumienia w Szczecinie i Gdańsku. Pierwszy z 21 postulatów podpisanych 31 sierpnia w Gdańsku umożliwił tworzenie niezależnych związków zawodowych. NSZZ „Solidarność” była pierwszą w krajach komunistycznych niezależną od władz legalną organizacją związkową. Wydarzenia sierpniowe dały początek przemianom 1989 roku, obaleniu komunizmu w Polsce i upadkowi systemu jałtańskiego.

W sierpniu 1980 roku pielęgniarka Alina Pienkowska zawiadomiła Jacka Kuronia o strajku w stoczni. On poinformował Radio Wolna Europa. Zadzwoniła z przychodni, gdzie władza nie odcięła telefonów. „Opuściłem ręce, wszyscy mężczyźni dali za wygraną”, wspominał Bogdan Borusewicz czas, kiedy strajk zaczął się załamywać. A Pienkowska stanęła pod bramą nr 3 i nawoływała do kontynuowania strajku. „Uważałem, że kobiety są jak kwiaty, które należy pielęgnować, a więc do polityki się nie nadają”, mówił Lech Wałęsa. „To Alina zmieniła mój pogląd na rolę kobiet”. To ona spisała sześć pierwszych postulatów sierpniowych, opracowała z kolegami punkt 16. dotyczący służby zdrowia.

Jej ojciec, stoczniowiec, strajkował w grudniu 1970 roku. Za drzwiami kuchni opowiadał matce o wydarzeniach, których był świadkiem. Alina słyszała, co mówił, a gazety pisały później co innego. Dotknęła ją dwulicowość systemu.

Alina Pienkowska, 1981. Fot. Jacek Awakumowski/ECS

Po szkole pielęgniarskiej pracowała w medycznej służbie stoczniowej. Od czerwca 1978 roku należała do Komitetu Założycielskiego WZZ (Wolne Związki Zawodowe). „Spotkanie z Bogdanem [Borusewiczem] całkowicie odmieniło moje życie”, zwierzała się Pienkowska w jednym z wywiadów. „Szalenie mi imponował. Zakochałam się bez pamięci, ale nadszedł akurat Sierpień i na sprawy prywatne nie było czasu”. Dla „Robotnika Wybrzeża” pisała o złych warunkach pracy, przyczynach chorób zawodowych, lekarzach udręczonych biurokracją. Uczestniczyła w protestach, kolportowała bibułę.

„Mówiłem jej: «Alinko, kiedyś w Polsce będzie lepiej»”, wspominał Jacek Kuroń. Na pewno będzie lepiej, odpowiadała, pod warunkiem, że zaczniemy działać od dziś.

Zakończenie strajku lekarzy, nauczycieli i ludzi kultury w Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku; mężczyzna podający Pani Pienkowskiej rękę to min. Andrzej Jedynak, który przewodził delegacji rządowej, 17 listopada 1980. Fot. Stefan Kraszewski/ECS

W tym czasie sama wychowywała syna z pierwszego małżeństwa. Grożono jej odebraniem praw rodzicielskich, karano przenosinami do innego zakładu, wstrzymaniem wypłaty dodatku do skromnej pensji. Jej mieszkanie wielokrotnie przechodziło rewizje, regularnie lądowała w areszcie. Po okresie internowania w czasie stanu wojennego natychmiast odnowiła kontakty z podziemiem. Organizowała mieszkania i żywność. Z Bogdanem Borusewiczem pobrali się w 1985 roku. Odmówiła udziału w obradach Okrągłego Stołu, zasiadała w Senacie II kadencji (z listy „Solidarności”), a po jej zakończeniu wróciła do pracy w przychodni. Przyjaciele wspominają, że kochała swój zawód.

Alina Pienkowska, Warszawa, 1992. Fot. PAP/Damazy Kwiatkowski

Podczas powodzi w 1997 roku była na długo odkładanym urlopie. Trzeciego dnia, za jej namową, wrócili z Bogdanem Borusewiczem do Gdańska, zebrali pieniądze i sprowadzili na Pomorze dzieci z rodzin, które ucierpiały. „Alina nie kreowała siebie, działała, roztapiała się w działaniu”, wspominała współpracująca z nią w latach 80. Jadwiga Staniszkis. „Hołdowała zasadzie: ludzie pomagają ludziom”.

Porozumienia sierpniowe

14 sierpnia 1980 roku robotnicy Stoczni Gdańskiej im. Lenina przerwali pracę. Żądali przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz, Andrzeja Kołodzieja i Lecha Wałęsy – pracowników stoczni zwolnionych za działalność w konspiracyjnych Wolnych Związkach Zawodowych. Domagali się też zbudowania pomnika ofiar dokonanej przez władze PRL masakry robotników z grudnia 1970 r., podwyżki płac, przyznania dodatku drożyźnianego, wyrównania dodatków rodzinnych do wysokości, w jakiej otrzymuje je milicja, oraz zagwarantowania bezpieczeństwa strajkującym.

Po wstępnym porozumieniu z dyrekcją Lech Wałęsa ogłosił jednak strajk okupacyjny – protestujący uniemożliwili funkcjonowanie zakładów. Powstały dwa Międzyzakładowe Komitety Strajkowe, w Szczecinie i w Gdańsku, które skupiały po kilkaset fabryk. Protest narastał, władze powołały więc komisje rządowe, które przybyły negocjować ze strajkującymi.

Negocjacje trwały dwa tygodnie. 30 i 31 sierpnia 1980 r., podpisano porozumienia w Szczecinie i Gdańsku. Pierwszy z 21 postulatów podpisanych 31 sierpnia w Gdańsku umożliwił tworzenie niezależnych związków zawodowych. NSZZ „Solidarność” była pierwszą w krajach komunistycznych niezależną od władz legalną organizacją związkową. Wydarzenia sierpniowe dały początek przemianom 1989 roku, obaleniu komunizmu w Polsce i upadkowi systemu jałtańskiego.